Socjalistyczny sen, mentalne dno

Szymon Nowak 1do1

Szymon Nowak 1do1

Szybki jak HFT, perfekcyjny jak geometria 100% oraz wyborny jak szklanka brendy.

  • marek

    Da się , da się tylko po co? chyba tutaj jest kwestia niezrozumienia podejścia do życia. My młodzi nie chcemy pracować po 20 godzin dziennie, aby dostać zawału w wieku 40 lat. Chcemy żyć, i pieniądze nie są celem lecz środkiem.

    • Ręka do góry, ilu rodziców nie dożyło do tej 40stki? 😉 To tylko dygresja.

      To też moje pokolenie (rocznik ’86) pracuje mniej więcej od liceum i to o zgrozo zarabiając na pisaniu (co prawda tematyka technologiczna, ale zawsze ;-)) i przez 10 lat było to jedyne źródło utrzymania (głównie na umowach o dzieło, o zgrozo po raz drugi). Teraz mam jeszcze dodatkowo pełny etat na umowę o pracę (w pięknym szklanym biurowcu ;-)), rodzinę i kredyt na mieszkanie (tak, dali mi jak pracowałem na umowie o dzieło, da się?) i też sobie od czasu do czasu na blogu dłubie czy poczytam książkę (w tym roku już 8). Ba nawet czas na rower z dzieckiem po pracy jest, wszystko można jak się chce.

    • Pewnie, że są tylko celem i to akurat rozumiem nawet lepiej niż może Ci się wydawać 🙂 Ponieważ właśnie moje cele są akurat kompletnie inne aniżeli „robienie kariery”, więc tym bardziej robię to, co robię po to, aby oddać się w niedługim czasie swoim pasjom. Dlatego robię ile mogę póki mam na to siłę i chęci, a w między czasie cieszę się tym co mam. Fajnie by było wstać codziennie na kilka godzin do pracy, nie męczyć się w niej, dostać solidną wypłatę i jeszcze dwa miesiące wolnego w roku na rozwijanie swoich pasji. Niestety tak to nie działa.

      Mam kilku znajomych, którzy zarabiają (x) xxx xxx rocznie, ponieważ postawili życie na niestandardowe zajęcie i im się udało i mają jak w filmie – wieczne wakacje, wyjazdy, samochody, adrenalinę. Ale nie tylko udało im się to dlatego, że w pewnym momencie zagrali „va banque”, ale następnie przez wiele lat poświęcali temu dzień i noc.

      Reszta osób, która odnosi sukces nie tylko finansowy, lecz także przekłada go na życiowy to osoby, które zawsze dużo pracowały, nie unikały wysiłku i przykładały się do wielu zajęć.

      Natomiast 95% tych co narzekają, narzeka dlatego ponieważ czekali aż życie do nich przyjdzie. A życie nie przyjdzie, trzeba je samemu łapać. A to jakie ono będzie jutro, zależy od tego co zrobisz dzisiaj.

  • Pamys

    No, Szymon, muszę przyznać, że mnie zaskoczyłeś takim nieco humanistycznym oderwaniem od giełdy. Mógłbym dużo pisać o moich spostrzeżeniach na ten temat, bo w mojej blisko 30-letniej karierze zawodowej trochę się tych obserwacji uzbierało, ale za dużo by tego było jak na to miejsce. Generalnie zgadzam się z tym co napisałeś, aczkolwiek muszę też trochę przyznać racji Markowi, który, chyba nieświadomie poruszył dosyć ważne zjawisko, które ja nazywam pracoholizmem z przymusu. A wiąże się to nie z chęcią samą w sobie zarabiania pieniędzy, wręcz dla samej satysfakcji, ale koniecznością wymuszoną egzystencją, którą sami, świadomie sobie narzucamy poprzez np, zapewnienie dobrej edukacji dzieciom, zapewnienie odpowiedniego standardu rodzinie itp. Co prawda może to mieć negatywne skutki, sam jestem po zawale, ale nie musi. Przechodzę do meritum, bo za mocno się rozpisałem; żeby posiadać takie cechy jak pracowitość, poszanowanie wartości pracy, trzeba je mieć zakorzenione i to od najmłodszych lat.

    • Nie samym rynkiem człowiek żyje 🙂

      Wydaje mi się, że kluczem jest to, co napisałeś, czyli że sami sobie świadomie narzucamy wiele rzeczy. W większości narzekamy, że nie możemy np. podróżować w odległe miejsca ponieważ nie mamy na to pieniędzy, a żeby je mieć trzeba pracować, a z kolei praca nie pozwala na długi wyjazd. Z drugiej strony jest cała rzesza osób, które podróżują miesiącami nie mając żadnej stałej pracy. Kwestia wyboru. Wyboru, po dokonaniu którego nie można oczekiwać że będzie miało się wszystko to, co ten który dokonał wyboru alternatywnego. Niestety wszystkiego mieć się nie da, choć można mieć bardzo dużo 🙂